niedziela, 16 lipca 2017

Piaskowa maxi dla... Syreny:))

Morze wyrzuciło na brzeg 
coś na kształt syreny czy też walenia:D
 No dobra...
Niech będzie, że to Syrena;)
Otóż owa Syrena, udziergała sobie z piasku odzienie!
Taka zdolna bestia!
Teraz mogła już spokojnie wygrzewać swe kończyny...;)

 Warto byłoby wypróbować te odnóża...

 Spoko...
Solidne podparcie, godne zawiasy... ;)
 Nadają się do pluskania i pląsania przybrzeżnego:D

 Tradycji stało się zadość!
Syrenie pląsy zostały uczynione;)
Tak wyglądały w maxi w słoneczniki w 2012 KLIK :))
Uff...
Starszawe Syreny szybciej marzną...
 Pora wrócić do wygrzewania się na piasku...

Piaskowa maxi spodobała się Syrenie:))
Pochodzi w niej sobie trochę...
Do morza na razie nie wróci;)
 Może w przyszłym roku:))
Fot. Mąż:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - Asos,
 powstała z sukienki z allegro:)
Top - Berge
Koszula - Mohito
Okulary - Carry
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 12 lipca 2017

Afrodyta w trampkach:))

Już wiecie czemu mnie znowu mniej w sieci :))
Robię za Afrodytę w Jarosławcu!
Ktoś musi:))
Pląsam więc znowu po plaży, 
tym razem w trampkach:))

I mam lenia ciuchowego...
Ostatnio u mnie tylko dżins i trampki:D
Albo dla odmiany trampki i dżins;)
Ale ze spienionych fal wyłonić się jak co roku muszę,
 więc jestem!
 Zważcie na me poświęcenie!
20 stopni temperatura powietrza!
Ile wody nie wiem i wolę nie wiedzieć:D
Na dowód żem się z tej morskiej piany wynurzyła
 i nic, a nic nie oszukuję - mokre tyły;)
Afrodyta twardzielem być musi!
Zimno, mokro, ale spacer wśród fal 
i zwierzyny nadmorskiej zaliczony być musi!
Jeszcze ekstremalne, spienione głazy:))
 Można się na nich ciut wygrzać;)
Pora wracać...
Pięknie, ale zimno...
Afrodyta chyba  w tym roku sesji w stroju nie zaliczy;)
Dzisiaj wieczorem leje jak z cebra...
Chyba  w tym dżinsie i trampkach zostanie;)
Wpis na wyjeżdzie powstał dzięki deszczowi i meczowi Legii;)
Pomimo marnego internetu i zdjęciom ładującym się pół godziny;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spodenki - Lidl
Trampki - Converse
Top - H&M
Koszula - Mohito
Torebka - Primark
Okulary - Carry
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jarosławiec
Fot. Mąż:))

piątek, 7 lipca 2017

Zestaw do stylizacji brwi Golden Rose:)

Jak już mamy ładne rzęsy KLIK
to warto podrasować też brwi:))
Zwykle, na szybko, obrabiam swoje  kredką do oczu:)
Nigdy nie stosowałam takich kosmetyków
 jak paletka do stylizacji brwi - Eyebrow Styling Kit Golden Rose.
Otrzymałam ją z portalu KobietaMag.pl
Czasami zgłaszam się tam do testów kosmetyków
i już kilka razy zostałam testerką:))
Paletka  zawiera wosk, dwa odcienie pudrów
 oraz pęsetkę i spiralkę z pędzelkiem.
Przed pierwszym użyciem podszkoliłam się na stronce Golden Rose klik
Jest na niej filmik, w którym krok po kroku pokazane jest,
 jak idealnie wystylizować swoje brwi.
Jak widać moja brew wymaga jeszcze dopracowania;)
Jednak jak na 3 minuty pracy i pierwszy raz - nie jest chyba tak żle:))
No i ja lubię raczej naturalny efekt.
Widać też, że puder jest dla mnie ciut za jasny.
Wybrałam nr2 i kolor na stronie odbiega nieco od tego w realu.
Do ciemniejszych brwi lepsza byłaby jednak 3-ka.
3 minutki pracy: najpierw nakładamy spiralką odrobinę wosku na całe brwi, 
a następnie pędzelkiem puder.
 Na koniec nadajemy kształt i wyczesujemy nadmiar kosmetyku spiralką.
Dostałam też do testowania
 Długotrwałą Konturówkę do brwi Golden Rose Klik
Moja ma nr 104 i też mogłam wybrać ciut inny odcień.
Jednak najlepiej kolorowe kosmetyki wybierać w realu.
Plusem tej konturówki jest wykręcana końcówka  i spiralka

Na pewno malowanie kredką jest szybsze
 i jak dla mnie do stosowania na co dzień.
Paletkę zostawię sobie na specjalne okazje:)

Obiecuję, że następny wpis będzie ciuchowy:))

środa, 5 lipca 2017

Sztuczne Rzęsy LiluLash, gdy brak Ci swoich;)

Powracam z rzęsami;)

Pamiętacie, że  swoje własne straciłam po odżywkach
 FlosLek i MultiLashes Joanny
 tutaj klik o tym.

Pamiętacie mnie jeszcze w ogóle? :)) 
Nie było mnie tak długo, bo jak to mówię, wciągnęło mnie życie w realu.
Same wiecie jak to jest...
Raz jest bardziej lajtowo, a raz smutasowo;)
Aby całkiem nie oklapnąć w tym bardziej smutasowym czasie -
 - zafundowałam sobie nowe rzęski!:))
Zaryzykowałam, bo nie miałam sprawdzonego salonu i specjalistki od rzęs.
Oddałam się w ręce Pani Kasi, znalezionej na fejsie.
Poprosiłam o naturalne, delikatne rzęski.
 Pani Kasia zrobiła mi rzęsy metodą 1:1, 
czyli do rzęsy prawdziwej dokleiła jedną sztuczną.
Zabieg trwał 2 godziny.
Tak  rzęsy wyglądały na 3 dzień, już po tych 48 godzinach,
 w których trzeba na nie bardziej uważać, aby klej się utrwalił.
Kleju nie widać, rzęs wcale nie czuję tzn. są już jak moje własne:))
Nie mam tych najlepszych z futerka norki,
 ani jedwabnych, bo wtedy pewnie zabieg jest o wiele droższy.
I nie wszystkie salony posiadają takie rzęsy.
Moje zwą się LiluLash.

 Do ich pielęgnacji dostałam taki sprzęt.
 Trzeba je czesać dwa razy dziennie lub w razie potrzeby.
Patyczki służą do ewentualnego demakijażu 
wewnętrznej strony górnej powieki.
Na szczoteczce nawet widać mą jedną, utraconą rzęsę:)) 
Bo wypada ich do kilku dziennie.
Po ok. miesiącu trzeba je uzupełnić.
Już byłam na uzupełnieniu:)
Tak wyglądają tydzień po.
A tak ja wyglądam obecnie:))

Wypłowiała wiewióra ze sztucznymi rzęsami, 
ale nie po liftingu (Margot:)));)
Obiecuję, że jak sobie takowy zafunduję, to pokażę Wam efekty:))


Uzupełnienie trwa też ok. 2 godzin.
Koszt ciut niższy.
Ceny zakładania rzęs są rozmaite.
W moim salonie jest to 110 zł, uzupełnienie 80 zł.

Plusy takich rzęs:
- wstajesz rano i jesteś w połowie umalowana!
- makijaż trwa krócej
- mascarą malujesz tylko dolne rzęsy albo wcale
- demakijaż trwa krócej
- w domu dostajesz nową ksywkę Barbie:))

Minusy:
- comiesięczne uzupełnianie
- cena wydaje się wysoka
- zakaz spania na brzuchu;)

Spanie na brzuchu już opanowałam -
- nie pakuję całego pyszczydła w poduszkę:))

Demakijaż robię płatkiem kosmetycznym złożonym w trójkąt,
 nasączonym płynem micelarnym.
Póżniej twarz zmywam wodą - rzęsy delikatnie też.
Następnie czeszę i gotowe:)

Jestem z nich bardzo zadowolona!

Gwoli przypomnienia, poniżej - moje rzęsy po odżywkach.
Klik

Niestety nie wiem jak się sprawdzają w warunkach ekstremalnych,
  czyli np. po pływaniu w basenie czy w morzu.

Mąż obiecał, że w tym roku wrzuci mnie w morskie odmęty, 
więc może sama się przekonam:))
A jak nie, to może ja wrzucę jakąś stylówkę;)


Mam fajny, nowy kapelusz:D
Za 10 zł z Polo Marketu!
Ufff...Jest!
Stworzenie posta po takiej długiej przerwie, to naprawdę wyczyn!
A teraz pora na większy...
Idę do Was nadrabiać zaległości:))